Fotograficzne i słowne komentarze do rzeczywistości i wyobraźni
Blog > Komentarze do wpisu
"pozostaniemy z sobą na pamięć..." - część pierwsza

Kto jeszcze dzisiaj pisze listy? Takie prawdziwe, na kilku kartkach papieru, opowiadające o odczuciach, uczuciach, wrażeniach, przemyśleniach, odnoszące się do rzeczywistości albo niekoniecznie...? Brzmi jak opis bloga? Ale blogi pisze się, żeby je publikować, więc siłą rzeczy adresowane są do anonimowego czytelnika - do wszystkich albo do nikogo. A listy... Te zrozumiałe tylko dla dwóch osób: adresata i nadawcy... Kto wiec jeszcze takie listy pisze? Ja już nie. Już dawno nie. A lubiłam to przecież, bardzo lubiłam. Kochałam moje wieczne pióro (długopis to nie było to) i starannie wybierane papeterie. Papeterie zresztą kochałam tak bardzo, że szkoda mi było ich używać. Często więc pisałam na kartkach z zeszytu, na serwetkach, na małych arkusikach kalki technicznej, na tych pięknych kartkach z papeterii też czasem :)

I strasznie nie lubiłam wyrzucać listów, które przychodziły do mnie. Wyobrażałam sobie, że na starość, w zimowe długie wieczory, wyciągnę stare pudła z listami, usiądę w fotelu przy kominku i czytając wrócę wspomnieniami do czasów, kiedy byłam młoda. Tak, nie lubiłam wyrzucać listów i nie wyrzucałam. No i przez kilkadziesiąt lat się nazbierało. Duże kartonowe pudła ustawione w schowku w mieszkaniu rodziców stały sobie spokojnie czekając na moją starość. Ale od jakiegoś czasu rodzice zaczęli coraz częściej napomykać, że może coś bym z nimi zrobiła, bo miejsce jest potrzebne, a to stare szpargały, i " po co ty to trzymasz?".

W zeszłym roku więc, mimo że do starości jeszcze trochę mi brakuje, chociaż może niektórzy się z tym nie zgodzą, w czasie którejś wizyty w Polsce, wyciągnęłam pudła, usiadłam sobie w fotelu i zaczęłam czytać... I wiecie co? Znudziło mi się! Znudziło mi się tak strasznie szybko, że się rozzłościłam. Listy z dzieciństa, pisane przez koleżanki poszły na pierwszy ogień, ładnie płonęły :) Nie chciało mi się ich czytać, bo nie były do mnie. Były do tej dziewczynki, której już nie pamiętałam i nie umiałam w sobie odnaleźć. Potem były listy od chłopaków, których w ogóle nie mogłam sobie przypomnieć i znajomych, nazywających się moimi przyjaciółmi. O co właściwie im chodziło? I tak koperta po kopercie zmniejszały się moje wspomnienia.

W końcu zostałam z dwiema paczuszkami listów przewiązanymi zielonymi wstążeczkami. Jedną skromną z kilkunastoma listami z kilku miesięcy 1986 roku i drugą - dość grubą, zawierającą listy z ok 20 lat. Słowo daję, wstążeczkami je przewiązałam, jak pensjonarka jakaś.

W tych paczuszkach były listy od osób, które kochałam najbardziej na świecie. I w żaden sposób nie mogłam ich wyrzucić.

Bo w pierwszej były listy od mężczyzny, któremu zawdzięczam najpiękniejsze chwile mojego życia, który dał mi tak wiele i który zranił mnie tak mocno, że dużo czasu upłynęło zanim zdołałam mu wybaczyć, a w drugiej....

o drugiej napiszę następnym razem, za kilka dni

...ciąg dalszy nastąpi....

środa, 19 stycznia 2011, b_aitch

Polecane wpisy

  • rozważania bez sensu

    "Uczcie się na cudzych błędach, bo sami wszystkich nie zdążycie popełnić". Najbardziej niechciana i zawsze ignorowana rada w dziejach ludzkości. Czy to dlatego,

  • ćwiczenia z empatii

    Do napisania tego zainspirowała mnie spacer_biedronki w swojej notatce tutaj . Bo miałam o tym nie pisać. Ale męczy mnie to od miesiąca... Nie wymagam wiele od

  • on

    Złości mnie, irytuje, a czasem wkurza. Ja jego też. Czasem mnie rozśmiesza, czasem rozczula. Kupuje mi bez okazji ubrania, buty i wymyślną bieliznę. Z tym ostat

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/01/19 18:04:58
Dzięki listom nauczyłem się w miarę przyzwoicie pisać - takim, które pisałem wiecznym piórem, bo do pisania listów używałem wyłącznie pióra, podobnie jak Ty. To pióro dostałem w prezencie od starszego brata właśnie w tym celu, żebym pisał listy do rodziny.
Ostatnie listy, jakie pisałem na papierze, to były te, które pisałem do syna odbywającego służbę w wojsku i tylko je jeszcze mam.
-
Gość: mag, *.centertel.pl
2011/01/25 15:43:54
Chyba najgorsze w tym wszystkim jest to, że listy były do tej dziewczynki. Obcej jakby. A może to nie jest takie złe? Zmieniamy się, ale chyba tak być powinno... Basiu, nie zapominaj o niej. I o tej dziewczynie z liceum, i o tej studentce, o nich wszystkich. Są nam potrzebne. Buziaki posyłam*
-
pusta_literatka
2011/02/02 12:35:08
uzmysłowiłaś mi pewne rzeczy... dziękuję.
-
Gość: Tomasz, *.warszawa.vectranet.pl
2011/03/07 22:40:54
I u mnie nazbierało się tej "makulatury" dość sporo. Tylko, że u mnie akurat to moje listy z wojska. Czasem może chciałbym przeczytać co tam takiego pisałem ale ilość i jakość pisania (nigdy nie pisałem wyraźnie) odrzuca mnie od tego.