Fotograficzne i słowne komentarze do rzeczywistości i wyobraźni
Blog > Komentarze do wpisu
"pozostaniemy z sobą na pamięć..." - część druga

Rozwiązuję zieloną wstążeczkę, listy rozsypują się. Nie szkodzi, i tak nie były ułożone chronologicznie. To listy od A. - osoby pięknej, niezwykłej, czasem nieobliczalnej, listy, w których jest przyjaźń, w których jest wielka część mojego życia. Listy od przyjaciółki.

Listy z czasów, kiedy komputery i telefony komórkowe nie zabiły jeszcze korespondencji.

Pisałyśmy do siebie często, czasami bardziej regularnie, czasami mniej.  "Bo to jest tak, że gdybyśmy chciały teraz porozmawiać, to prawdopodobnie któraś z nas nie miałaby czasu, a koniecznie chciałam Ci powiedzieć..." napisała A. w jednym z listów wysłanych z domu oddalonego od mojego o jakieś 10 minut spaceru. Znałyśmy się od drugiej klasy szkoły podstawowej. Kiedy zaczęłyśmy się przyjaźnić? Nie pamiętam, chyba jakoś tak niedługo po poznaniu. A. była zawsze bardzo różna ode mnie. Ja małomówna introwertyczka, przeżywająca wszystko do wewnątrz, spokojna, dość niepozorna, taka trochę szara i ona - żywiołowa, wrażliwa, czasami nadwrażliwa, zwracająca uwagę swoją urodą. A mimo to, rzecz dziwna, nie było między nami rywalizacji (przynajmniej ja takiej nie pamiętam). Zainteresowania też miałyśmy różne - ja umysł ścisły - matematyka, ale też malarstwo, rysunek, A. - humanistka - literatura i teatr. Łączyła nas miłość do poezji, którą ja namiętnie czytałam, a A. także pisała.

Spoglądam na rozsypane listy, wiele z nich wysłanych z Wrocławia, dokąd A. wyjechała na studia. Ja zostałam w Warszawie. Odległość nie osłabiła naszych kontaktów. W jej wielostronicowych listach są refleksje, wrażenia, opowiadania o życiu, ludziach, których spotykała, o książkach, które czytała - jest cała A. Są także wiersze i piosenki. Niektóre pisane tylko do mnie i dla mnie. Początkowo myślałam, że zacytuję jakieś tutaj, ale zrezygnowałam. Mogę pisać o tej przyjaźni, ale nie wystawię jej na widok publiczny.

Wczoraj A. miała urodziny. Zeskanowałam więc wiersze z listów od niej i wysłałam e-mailem. Ciekawe czy prezent jej się spodoba?

No właśnie - wysłałam e-mailem, teraz mnie to uderzyło. A powinnam zapakować w piękną kopertę i wysłać prawdziwy list. Zmieniłam się. Obie się zmieniłyśmy. Już nie piszemy do siebie listów, nasza przyjaźń osłabła, nasze życia poszły w innych kierunkach i już się nie splatają ze sobą, ale jak mówi Urszula Kozioł w jednym z wierszy (poetka, którą obie lubimy) "pozostaniemy z sobą na pamięć". I czasem myślę, że to więź silniejsza niż inne. Bo już niezmienna...

niedziela, 06 lutego 2011, b_aitch

Polecane wpisy

  • tydzień w Warszawie

    Spakowana już jestem. Odprawiona online też. Jeszcze prysznic, makijaż i za dwie godziny jadę na lotnisko. W Warszawie będę o wpół do jedenastej. Przede mną cał

  • nie wiem od czego

    Nie wiem od czego zacząć... Sporo się u mnie działo w ostatnim tygodniu w dziedzinie foto. Bo tak: najpierw była rodzinna sesja wynikiem, której są zdjęcia ślic

  • ...i wilk

    Miłego weekendu!

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/03/04 18:45:24
Od czwartej klasy podstawowki, dopiero wtedy byla przeprowadzka, poza tym wiele sie zgadza...Dziekuje:)))
I sciskam Cie mocno!
-
2011/03/05 09:41:02
Dzięki, no tak mi się wydawało, że ta druga klasa to za wcześnie, ale nie byłam pewna :) Pamięć już nie ta :)) Wzajemne uściski!
-
Gość: Tomasz, *.warszawa.vectranet.pl
2011/03/07 22:36:21
Ponoć to właśnie obrazuje życie we współczesnym świecie. Jeżeli wychodząc z domu zapomnisz komórki, to przez cały dzień czegoś Ci brakuje. Niestety.